Prezentacja GTA 6 nie była taka zła. Czyli drugi rzut oka na pokaz gry.
Za nami już rozszerzony pokaz GTA 6, który na żywo staraliśmy się komentować z Cortezem z portalu gta-6.pl. Oczywiście nie obyło się bez przygód, bo Netflix o 21:00 odmówił przez chwilę współpracy. Tak czy siak, po wszystkim musiałem usiąść przed ekranem raz jeszcze i na spokojnie zapoznać się z materiałem zaprezentowanym przez Rockstar Games. Dzisiaj przedstawię moją subiektywną ocenę tego, co zobaczyłem, i muszę przyznać, że pierwotnie nie byłem wniebowzięty.
Prezentacja GTA 6 powinna być nagrana też na Xbox Series S
Zacznę od tego, że jestem nieco rozczarowany prezentacją, głównie dlatego, że pokazano nam grę tylko na jednej konsoli, a mianowicie na PlayStation 5. To zła, ale i dobra wiadomość, bo byłem przygotowany na to, że Rockstar pokaże nam grę na PS5 Pro. Zatem dobrze, że sięgnęli przynajmniej po tę konsolę, która pod względem wydajności jest pośrodku. Identycznych wrażeń możemy spodziewać się po Xboxie Serii X, tak więc zaspokoili tym manewrem chyba większość posiadaczy konsol.
Mam jednak trochę żalu, że nie zobaczyliśmy, jak z grą radzi sobie Xbox Serii S. Jak mówiłem w trakcie streamu, nie posiadam tej konsoli, ale sporo osób ją kupiło w trakcie tej generacji i zjada mnie ciekawość, jak poradzi sobie z GTA 6. Rozumiem jednak, że to pokaz marketingowy, więc nie chcieli tutaj skupiać się na kwestiach technicznych. Przejdźmy jednak do tego, co zobaczyłem.
Piękne oświetlenie atutem gry
Największe wrażenie wywarł na mnie sam początek prezentacji, głównie ze względu na rewelacyjnie zrealizowane oświetlenie scen, które zresztą przewija się w większości przedstawionej rozgrywki. Mam tu na myśli głównie sceny niebędące filmowymi przerywnikami, choć trzeba przyznać, że płynne przechodzenie pomiędzy cutscenkami a faktyczną rozgrywką robi bardzo dobre wrażenie.
Świat wydaje się autentyczny
To, na co można było zwrócić uwagę, to z pewnością dobra jakość tekstur i sporo detali, które sprawiają, że odwiedzane lokacje wydają się rzeczywiste. Może nie przez samą jakość grafiki, ale rozmieszczenie przedmiotów i drobnych elementów, które spotykamy na co dzień, ale zwykle nie zwracamy na nie uwagi.
W jednych lokacjach wypadało to lepiej, np. mieszkanie Jasona i Lucii czy choćby sklepy wypełnione po brzegi towarami, a w innych nieco słabiej. Przykładowo epizod w biurowcu, gdzie miało się wrażenie, że przestrzeń jest trochę za pusta. Z drugiej jednak strony to korporacyjne środowisko, w którym nie ma miejsca na prywatne duperele tworzące klimat, więc pewnie się czepiam.
Rewelacyjne modele postaci
Bardzo dobrze prezentowały się również modele postaci, zwłaszcza w wyreżyserowanych scenkach. Tatuaże, detale skóry, włosy, zarost… Tu chyba nawet najbardziej wybredni krytycy nie mają się do czego przyczepić.
Oczywiście w trakcie sterowania postacią, w bardziej otwartych lokacjach, szczegółowość modeli postaci maleje, ale wciąż jest na bardzo przyzwoitym poziomie.
Miasto może wyglądać imponująco
Odnośnie otwartej przestrzeni i widoków na miasto — w trakcie pierwszego wspólnego zapoznania się z materiałem Cortez był zachwycony panoramami miasta, na mnie one nie robiły wrażenia. Choć teraz je doceniam, zwłaszcza naturalne i przyjazne dla oka ulokowanie wszelkiego rodzaju zieleni, tak wciąż bardziej podobają mi się kunsztownie urządzone wnętrza zamkniętych lokacji.
Czuję jednak, że w trakcie gry zmienię zdanie i, podobnie jak w Night City z Cyberpunka, będę się od czasu do czasu wybierał na piesze spacery i przejażdżki bez celu, tylko żeby poczuć klimat miasta. Wszystko przede mną, pewnie jeszcze z Cortezem przybijemy piątkę w tej kwestii.
Zabrakło lotu nad miastem
Zwróciliśmy jednak uwagę na to, że mimo wędrujących po niebie ogromnej liczby helikopterów, nie uświadczyliśmy tutaj żadnego przelotu nad miastem. Gdyby nie przecieki, zapewne zaczęlibyśmy powątpiewać, czy któraś z grywalnych postaci potrafi obsługiwać latające pojazdy. Takiego pokazu zdecydowanie zabrakło.
Na pewno nie będziemy narzekać na wybór pojazdów. To w serii GTA nie powinno nikogo zaskakiwać. Choć samochodziarzem nie jestem, tak ostatnio moje serce skradła Forza Horizon 6, zatem żywię skromną nadzieję, że sterowanie autami choć odrobinę zbliży się do tego poziomu. W GTA 5 chyba bardzo nie narzekałem na ten aspekt gry, ale teraz mogę być bardziej wybredny. W prezentacji sceny wyścigów wyglądały co najmniej zachęcająco, przynajmniej na pierwszy rzut oka.
Mało ludzi na ulicach
Nie zauważyłem dużego ruchu pieszych na chodnikach w ujęciach przedstawiających otwarty świat. Jeśli zagęszczenie ludności będzie małe, to na pewno aktywują się wszystkie marudy. Niestety coś za coś. Wielki świat, przekonywujące modele postaci i masa symulacji musi się opierać na jakimś kompromisie. Zobaczymy, jak to wypadnie finalnie, ale znając ograniczenia konsol, to pewnie nie będziemy musieli przeciskać się przez tłumy.
30 fps na konsoli zostanie z nami na dłużej
W trakcie oglądania prezentacji na żywo drapaliśmy się trochę po głowie, czy gra faktycznie jest w 30 fps. Tzn. nie mieliśmy złudzeń, że to 60 klatek na sekundę, ale ujęcia były tak przygotowane, że w większości były pozbawione gwałtowniejszych ruchów skutkujących charakterystycznym rozmyciem ekranu. Ja po cichu liczyłem, że może chociaż otrzymamy coś w okolicy 40 fpsów. Choć krążyły różne plotki o trybie performance zapewniającym właśnie 60 klatek, na chwilę obecną w sieci przekazywane są informacje rzekomo od Roba Nelsona, jednego z twórców gry, że na razie gra będzie w 30 fpsach, a ewentualne wypuszczenie płynniejszego trybu rozgrywki wymaga wciąż konsultacji technicznych. Tak przynajmniej końcem sierpnia donosił Kotaku.
Zespół Digital Foundry dotychczas studził nasz zapał w tej kwestii i wciąż podtrzymuje, że złożoność gry wymusiła na twórcach ograniczenie się do 30 klatek na sekundę. Dlatego uważają, że wypowiedź Roba miała dyplomatyczny, a raczej marketingowy charakter, bo naprawdę powiedział, że gra na konsolach nie będzie płynniejsza. Tak to przynajmniej interpretują panowie z Digital Foundry.
Podchodzę z dystansem do GTA 6
Choć ogólnie, po ponownym przestudiowaniu prezentacji, doszedłem do wniosku, że całość zapowiada się całkiem nieźle, tak wciąż podchodzę do GTA 6 z pewnym dystansem. Poprzednia odsłona gry w mojej opinii była udana, ale wciąż nie mogę jej zaliczyć do ulubionych gier. To oczywiście subiektywna ocena, ale rzutuje też na mój entuzjazm, jeśli chodzi o szóstkę. Entuzjazm, który od czasu zobaczenia pierwszego zwiastuna jest jak rollercoaster: raz się wznosi, raz opada.
Gra oczywiście prezentuje się bardzo ładnie, nie mogę narzekać, martwię się jednak tym, czy fabuła mnie wciągnie. Liczę na interesującą historię i jeśli tutaj wszystko będzie w porządku, to zaliczę GTA 6 do udanych premier. Nie wątpię za to, że przy okazji pośmiejemy się głośno.
Na chwilę obecną cieszę się, że jesteśmy bliżej premiery, ale też nie czuję nieodpartej pokusy przyspieszenia upływu czasu do 19 listopada. Wciąż bowiem babram się w innych tytułach, a kolejne przyciągają moją uwagę niemal równie skutecznie co Grand Theft Auto.
Dajcie proszę znać, jak wy podchodzicie do tej premiery. Dajecie się ponieść fali ekscytacji, czy traktujecie GTA 6 jak każdą kolejną grę.
Komentarzy